Darmowa dostawa od 199 zł

Zanieczyszczenie wody przez człowieka, czyli kolejny przykład podcinania gałęzi na której się siedzi

Woda to nasz najważniejszy zasób naturalny. Bez niego nie bylibyśmy w stanie żyć na naszej planecie. Paradoks polega na tym, że mimo, iż jej najbardziej potrzebujemy, to ją też najbardziej zanieczyszczamy. Ot, taki to absurd człowieczeństwa.   

Panuje powszechne przekonanie, że nasze rzeki są zanieczyszczane przez zakłady przemysłowe, nawozy spływające z pól, czy ścieki komunalne. Jeśli jednak przyjrzymy się temu tematowi nieco głębiej, to odkryjemy więcej przyczyn pogorszenia jakości wód.

Zainteresowanych sytuacją stanu wód w Polsce odsyłamy do obszernego raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (=> https://www.gios.gov.pl/pl/stan-srodowiska/monitoring-wod ). Z niego dowiemy się m.in. nie tylko jakie są wyniki monitoringu wód, ale także jak taki monitoring jest prowadzony. W skrócie: na podstawie przepisów europejskich stworzono system monitoringu wód (rzek, jezior, wód przybrzeżnych i przejściowych), który pozwala określić tzw. stan ekologiczny. Stan ten jest oceniany na podstawie badań elementów biologicznych oraz wskaźników fizykochemicznych i hydromorfologicznych.

Wody mogą mieć 5 klas jakości określanych  jako: klasa pierwsza – bardzo dobry stan ekologiczny, klasa druga – dobry stan ekologiczny, klasa trzecia umiarkowany stan ekologiczny, klasa czwarta – słaby stan ekologiczny i klasa piąta – zły stan ekologiczny.

A jakie są wyniki badań naszej wody? Czy są zanieczyszczone, a jeśli tak, to czym?

#Mikroplastik

O mikroplastiku słyszał już chyba każdy. Ale co to tak naprawdę jest i jaki ma związek z wodą? Plastikiem nazywamy potocznie tworzywa sztuczne takie jak polipropylen (PP), polietylen (PE), polistyren (PS), polichlorek winylu (PVC) czy politereftalan etylenu (PET). Tworzyw tych używamy na masową skalę od lat 40-tych XX wieku w wielu dziedzinach przemysłu przede wszystkim ze względu na ich niską cenę, trwałość i lekkość. Efektem ubocznym jest powstawanie ogromnej ilości odpadów, które nie rozkładają się przez setki lat.

Mikroplastik to cząstki tworzyw sztucznych o wymiarach od 1 µm do 5 mm. Może być to mikroplastik pierwotny – tworzywa w tej postaci są stosowane jako składniki kosmetyków (mikrogranulki np. w żelach do mycia) oraz jako surowiec do produkcji form wtryskowych czy ścierniwo. Jednak oprócz mikroplastiku pierwotnego mamy także zjawisko powstawania tzw. mikroplastiku wtórnego poprzez fragmentację tworzyw np. na skutek zużywania (opony, ubrania) lub erozji mechanicznej.

Od lat 70 tych XX wieku pojawiają się doniesienia i badania dotyczące występowania mikroplastiku w oceanach i wodach śródlądowych. Najbardziej znanym problemem jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, która składa się z około 3,5 miliona ton dryfującego plastiku. Dlaczego jest to niebezpieczne? Bo tworzywa sztuczne nie ulegają szybkiemu rozkładowi, tylko ulegają rozpadowi na mniejsze cząsteczki, które są absorbowane przez fitoplankton. Fitoplankton jest podstawowym pożywieniem dla ryb i ptaków morskich i w ten sposób mikroplastik trafia do łańcucha pokarmowego.

Według szacunków badaczy mikroplastik z pożywieniem przyjęło ok. 86% żółwi morskich, 36 % ptaków morskich i 23% ssaków morskich.

W wodach słodkich także występuje mikroplastik, zwłaszcza przy ujściach rzek, na terenach miejskich i po ulewnych deszczach. Mikroplastik może absorbować różne zanieczyszczenia, sprzyja także rozwojowi glonów i bakterii na jego powierzchni. Na szczęście duża część tych cząsteczek jest usuwana z wody pitnej podczas oczyszczania, jednak badania wskazują, że nadal część mikroplastiku zostaje w wodzie kranowej i butelkowanej (!!!).

Zatem… Ograniczenie produkcji i używania tworzyw sztucznych jest KONIECZNE! Podobnie jak działania w nurcie zero-waste i recykling. Jeśli ktoś będzie próbował Wam wmówić, że jest inaczej, przytoczcie mu te badania. To pomoże mu zmienić zdanie 😉

#Światło

Światło + woda = zanieczyszczenie? Coś tu chyba nie gra, czy nie?

Na pewno słyszeliście o zanieczyszczeniu nieba światłem, ale woda? Temat ten jest dość nowy w badaniach naukowych. Okazuje się, że światło przenikające do wody wpływa na życie organizmów wodnych w sposób znaczący.

Po pierwsze, światło wpływa na cykl dobowy organizmów wodnych tak samo jak lądowych – na przykład czas żerowania ryb jest uzależniony od światła. Organizmy wodne rozpoznają różne barwy światła na różnych głębokościach i ich tryb życia jest od tego zależny.

Czy oświetlanie przystani, portów, deptaków nad jeziorami wpływa na tryb życia mieszkańców wód? Trudno dziś o jednoznaczne stwierdzenia. Niemniej, obserwuje się lokalnie zmiany, jak choćby wydłużenie czasu żerowania ryb. A musimy pamiętać, że wpływanie na jakiś element ekosystemu wpływa w konsekwencji na jego pozostałe elementy. Dlatego sztuczne oświetlanie wody nie powinno być stosowane bezrefleksyjnie.

Podsumowując…

BEZ WODY NIE MA ŻYCIA, A DOSTĘP DO WODY PITNEJ JEST KLUCZOWY DLA WSZYSTKICH I CORAZ TRUDNIEJSZY W NIEKTÓRYCH REJONACH ŚWIATA. Pamiętajmy o tym! Nie wszystko jest nam dane raz na zawsze. Zasoby wody też mają swoje ograniczenia. A kto zaśmieca wodę, to ma śmietnik w głowie – taka to mądrość ludowa na koniec 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.